Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Nowiny

Leszek Walkowiak nie żyje

Smutne wiadomości nadeszły dziś z Poznania. W południe w wieku 47 lat zmarł Leszek Walkowiak, lider zespołu Sailor.

Leszek Walkowiak (1964-2011)

Leszek Walkowiak obecny był na polskiej scenie szantowej od 1996 r., kiedy to wraz z grupą przyjaciół założył formację Sailor. Już pierwszy występ (Złota Szekla w Koninie) przyniósł im II nagrodę w konkursie debiutów. Później było wiele innych sukcesów, największy chyba w 2000 r., gdy na krakowskim festiwalu Shanties Sailor zdobył nagrodę im. Stana Hugilla za wierność szancie klasycznej. Zwieńczeniem dobrej passy Sailora była płyta "Z morza, portu i tawerny", nagrana w 2001 r.

Leszek był nie tylko głównym wokalistą i frontmanem Sailora, ale też autorem i współautorem słów do wielu utworów zespołu. Pisał również utwory autorskie, najczęściej żywiołowe folkowe stylizacje (np. Skroiłeś go czy Siedmiu Irlandczyków).

Po zawirowaniach, które dotknęły Sailora w 2006 r. (większa część składu odeszła, by założyć grupę Mohadick) Leszek na jakiś czas zawiesił działalność swojego zespołu, by jednak powrócić w nowym składzie. Oblicze nowego Sailora pokazała płyta "Cała naprzód!" z 2009 r.

Rok 2011 r. był dla Sailora rokiem jubileuszowym, zespół świętował swoje 15 urodziny. Inauguracja świętowania nastąpiła podczas IV Szanta Claus Festiwal.

Pogrzeb odbędzie się w czwartek 18 sierpnia o godz. 11.50 na cmentarzu na Junikowie w Poznaniu.

Informację wprowadził(a): Michał Nowak - godz. 22:43, 12 sierpień 2011, wyświetlono: 3107 razy

Sylwester Karnafel

wysłano: 16:0,13 sierpień 2011

Leszku będzie Ciebie brakować.Tak trudno w to uwierzyć, całkiem niedawno rozmawialiśmy.
"A gdy już tam dopłyniesz oddasz cumy na ląd, różne bary są czynne cały dzień i cała noc..."
Do zobaczenia
Odpowiedz na ten komentarz
Agata Boratczuk

wysłano: 20:3,13 sierpień 2011

Zawsze jak ktoś odchodzi, pozostawia po sobie jakąś pustkę. Pokazuje nam, jak życie nasze jest kruche i ulotne - o czym często zapominamy. Leszka dopiero co poznawałem, a już przyszło nam się pożegnać. Jeszcze niedawno graliśmy na wspólnych imprezach, planowaliśmy następne - echhh.
Bardzo pogodny, ciepły człowiek. Ostatni raz rozmawialiśmy przez telefon na kilka dni przed jego śmiercią. Chyba chciał się pożegnać. Podziękował mi, że się interesowałem tym co się z nim dzieje, że dodawałem mu otuchy, i że nie jest sam. Był jeszcze pełen wiary - chciał żyć, ale tak naprawdę to czułem, że szykował się by odejść na zielone pola w spokoju. Po tej rozmowie podszedłem do członków mojego zespołu i poinformowałem ich o treści rozmowy. Zaduma i cisza po moich słowach była nad wyraz krzycząca..... Trzymaj się Leszku. Jeszcze kiedyś razem zagramy...

Andrzej
"Za Horyzontem"
Odpowiedz na ten komentarz
Olo Sienkiewicz

wysłano: 15:5,16 sierpień 2011

Dla Grupy Trzymającej Ster Leszek i Sailor mają szczególne miejsce, za wsparcie i wprowadzenie w świat szant, wspólne koncerty w poznańskim ZAKU.
W czwartek pogrzeb, pozdrowimy go.
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI