Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Nowiny

"Fryderyk Chopin" stracił dzisiaj oba maszty...

Krzysztof Rubik

skąd: Sosnowiec / Poland

wysłano: 20:42,29 październik 2010

Tego należałoby się spodziewać po tym jak na ,,Pogorce'' też poleciały maszty. Wiadomo, że kilkunastoletnie maszty korodują również od środka, a tam się pędzlem nie operuje. Dodałbym jeszcze element ryzyka stawiania wszystkich ,,szmat" przy silnych wiatrach. Połączenie tych dwóch czynników i katastrofa gotowa. Miejmy nadzieję, że armatorzy dość szybko wyciągną wnioski i powymieniają maszty w innych polskich żaglowcach.
__________________
Felix
Odpowiedz na ten komentarz
Paweł Jędrzejko

skąd: Sosnowiec / Poland

wysłano: 10:28,2 listopad 2010

Krzysztof Rubik

Tego należałoby się spodziewać po tym jak na ,,Pogorce'' też poleciały maszty. Wiadomo, że kilkunastoletnie maszty korodują również od środka, a tam się pędzlem nie operuje. Dodałbym jeszcze element ryzyka stawiania wszystkich ,,szmat" przy silnych wiatrach. Połączenie tych dwóch czynników i katastrofa gotowa. Miejmy nadzieję, że armatorzy dość szybko wyciągną wnioski i powymieniają maszty w innych polskich żaglowcach.


Koledzy i koleżanki - pan kapitan Barański to świetny, doświadczony dowódca, znający statek jak mało kto: jestem stuprocentowo pewny, że nie stawiał więcej żagli, niż to było niezbędnie konieczne, ale nawet to minimum mogło przeciążyć maszty, jeżeli - jak mówi Krzysiu - były nadwątlone. Zaczekajmy jednak z wszelkimi ocenami postępowania ludzi aż będziemy wiedzieć wszystko; nie ferujmy wyroków, nie prowadźmy spekulacji. Nie było nas tam, nie widzieliśmy, nie wiemy. Ważne jest to, że nikt nie zginął, że nie ma rannych - i że w statki, które się intensywnie eksploatuje trzeba intensywnie inwestować. Również dlatego, że przyklejenie się do polskich żaglowców opinii, iż są niebezpieczne z racji zwykłego zużycia będzie skutkowało brakiem czarterów: kto wyśle dziecko polski statek, jeżeli zaczynają padać maszty?
Odpowiedz na ten komentarz
Jolanta Gacka

wysłano: 23:40,2 listopad 2010

Paweł Jędrzejko

Krzysztof Rubik

Tego należałoby się spodziewać po tym jak na ,,Pogorce'' też poleciały maszty. Wiadomo, że kilkunastoletnie maszty korodują również od środka, a tam się pędzlem nie operuje. Dodałbym jeszcze element ryzyka stawiania wszystkich ,,szmat" przy silnych wiatrach. Połączenie tych dwóch czynników i katastrofa gotowa. Miejmy nadzieję, że armatorzy dość szybko wyciągną wnioski i powymieniają maszty w innych polskich żaglowcach.


Koledzy i koleżanki - pan kapitan Barański to świetny, doświadczony dowódca, znający statek jak mało kto: jestem stuprocentowo pewny, że nie stawiał więcej żagli, niż to było niezbędnie konieczne, ale nawet to minimum mogło przeciążyć maszty, jeżeli - jak mówi Krzysiu - były nadwątlone. Zaczekajmy jednak z wszelkimi ocenami postępowania ludzi aż będziemy wiedzieć wszystko; nie ferujmy wyroków, nie prowadźmy spekulacji. Nie było nas tam, nie widzieliśmy, nie wiemy. Ważne jest to, że nikt nie zginął, że nie ma rannych - i że w statki, które się intensywnie eksploatuje trzeba intensywnie inwestować. Również dlatego, że przyklejenie się do polskich żaglowców opinii, iż są niebezpieczne z racji zwykłego zużycia będzie skutkowało brakiem czarterów: kto wyśle dziecko polski statek, jeżeli zaczynają padać maszty?


Z wypowiedzi rodziców dzieciaków z Chopina na antenie TVN24 wynikało, że Chopin szedł na silniku a do tego miał postawione kilka szmatek (może dla sterowności?). Idąc po fali uderzył dziobem i złamał się bukszpryt, po czym padł pierwszy, a później drugi maszt... Do tego liny wylądowały za burtą i wplątały się w śruby silnika...
Odpowiedz na ten komentarz
Krzysztof Rubik

skąd: Sosnowiec / Poland

wysłano: 8:17,3 listopad 2010

Byłem na rejsie na m. Śródziemnym ,,Pogorką" tuż przed feralnym połamaniem masztów. Dziesiątki razy właziłem na wszystkie reje. To, co zobaczyłem nie napawało optymizmem, ale gdzieś tam w myślach częstymi ?????. Potem w stoczni remontowej po zdemontowaniu tychże "drzewców" okazało się, co też było w środku masztów - rdza "do kwadratu". Słona woda działa kilka razy szybciej na stal niż słodka, a więc wcześniej, czy później należałoby się tego spodziewać. Niestety, nie jest w Polsce tak jak w krajach zachodnich z eksploatacją jachtów - nie oszukujmy się nie jesteśmy zamożnym krajem, i nie jest to wina kapitanów, ale w większości armatorów. To jest oczywiście moja prywatna opinia, którą tu prezentuję, ale wyłącznie na podstawie doświadczeń w morzu. Oczywiście nie przesądzajmy sprawy, bo do analizy przydałby się wyciąg z dziennika jachtowego i ostatnich prac remontowych.
p.s. Nie ujmuję nic Kpt. Barańskiemu - mam też takie zdanie jak Wy na temat jego doświadczenia.
Coś tu jednak nie zagrało…

__________________
Felix
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI