Nowiny
RUBIN '05, czyli pielgrzymujący żeglarze
Łopot żagli, skrzypienie takielunku, wykrzykiwanie komend - oto odgłosy żeglarskiego życia, które niemal z definicji kojarzą się z naszym światkiem, Ale oprócz tego, co oczywiste, pobrzmiewa w tym światku coś jeszcze: coś co kocha każdy prawdziwy żeglarz - morskie
...Łopot żagli, skrzypienie takielunku, wykrzykiwanie komend - oto odgłosy żeglarskiego życia, które niemal z definicji kojarzą się z naszym światkiem, Ale oprócz tego, co oczywiste, pobrzmiewa w tym światku coś jeszcze: coś co kocha każdy prawdziwy żeglarz - morskie pieśni. 23 lipca bieżącego roku nadarzyła się okazja, aby stwierdzić naocznie (i nausznie!), że pieśń morza to nie tylko szanta, czy pieśń kubryku. Żeglarskie śpiewanie nie ogranicza się przecież jedynie do rubasznych utworów, wynoszących pod niebo hulanki i swawole portowych przygód czy trudy morskiej żeglugi. Dla kogoś zależnego od wszechpotężnego żywiołu niebo właśnie okazuje się najważniejszym sprzymierzeńcem, i dlatego niebo staje się tematem wspaniałych pieśni. W zeszłym tygodniu zjechali bowiem do Częstochowy...
"[...] różni grzesznicy
pod stopy Bogurodzicy
łodziami i okrętami
Dała każdemu po rubinie
- Będzie święcił ci - mówił - nie zginiesz...
"Grzesznicy" przybyli tłumnie aby wziąć udział w Pierwszych Jasnogórskich Spotkaniach Szantowych, gdzie w jednym z
najpiękniejszych miejsc najważniejszego w Polsce maryjnego sanktuarium - sali im. ojca Augustyna Kordeckiego, mogli wysłuchać hymnów morskich całego świata w wykonaniu m.in.: Ryczących Dwudziestek, Starych Dzwonów, Dominiki Żukowskiej, Uli Kapały czy też zespołu muzyki ludowej z Kaszub.Częstochowskie śpiewanie otrzymało nazwę Rubin. Nazwa zaczerpnięta została z cytowanego tutaj wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, który został ogłoszony hymnem pielgrzymujących żeglarzy; muzykę do niego skomponował Józef Kaniecki.
Część koncertowa Festiwalu podzielona była na dwie części. Pierwszą zatytułowano: "Chodziła Matka Boska po morzu" - i ona poruszyła z pewnością wiele żeglarskich i nie tylko żeglarskich serduszek. Jedną z najbardziej poruszających chwil tej części festiwalu przyniosło wykonanie pieśni "Barka", zaśpiewanej przez Ryczące Dwudziestki. Na sali zapanował w pełni zrozumiały, podniosły nastrój już po pierwszych nutach tej ukochanej pieśni Papieża Polaka, a ja sama odczułam radosne wzruszenie, które niepostrzeżenie stało się impulsem do głębszej zadumy nad codziennym życiem, które pozostawiłam poza murami jasnogórskiego klasztoru.
Ucztą nie tylko dla ucha, ale i dla oka był występ zespołu z Kaszub, który w odświętnych, ludowych strojach zaprezentował religijne pieśni rybaków kaszubskich. W przerwie między koncertami w sali im. ojca Augustyna Kordeckiego został wygłoszony wykład pt. "Morze w Biblii", a zaraz po nim odbył się Apel Jasnogórski.O godzinie 22:00 rozpoczęła się druga część żeglarskiej "modlitwy śpiewanej" pt.: "Gdzieś Tam". Równie poruszająca, jak część pierwsza. Żeglarze śpiewali szanty, poetyckie ballady i nastrojowe pieśni morskie naszych rodzimych i lubianych twórców.
"Odpłynęli grzesznicy na głębiny
z sercami krzyczącymi jak orkiestry,
potopiły się w morzu rubiny
zaplątały w wodorosty
W noc pogodną rubinowe lśnienie
Te rubiny na dnie morza - rozgrzeszenie."
"Jasnogórskie Spotkania..." - inaczej niż inne festiwale muzyki żeglarskiej w Polsce - utrzymane były w spokojnym, refleksyjnym klimacie. Nastroju tego nie przepełniał jednak smutek. Festiwal był taki, jaki od początku miał być w projektach Organizatorów - Fundacji Kultury Morskiej z Markiem Szurawskim na czele oraz Ośrodka Promocji Kultury "Gaude Mater": Był rozśpiewaną mszą za wszystkich tych, co na jeziorach, morzach, czy na oceanach.
Wspomnienia i wrażenia z Pierwszej Pielgrzymki Żeglarzy pozostaną z całą pewnością niepowtarzalne i niezapomniane. Choć koncert był całkowicie inny od tych, do których większość żeglarskiej braci jest przyzwyczajona to myślę, że był bliski sercu każdego miłośnika żeglarskich przygód, jak i pieśni morza.Wielkie brawa i głęboki ukłon dla reżysera i prowadzącego tę "rozśpiewaną nawę", wybitnego szantymana, marynisty i żeglarza - Marka Szurawskiego, wspieranego - jak szłusznie zwrócili w swych komentarzach uwagę "insajderzy" imprezy - zespół Drake, który zajmował się organizacją Rubina '05 na miejscu. Jako pomysłodawca i prowadzący imprezę, Marek, który wychował już kilka pokoleń marynistów, żeglarzy i szantymanów - pokazał wszystkim pieśni morskie z całkiem innej perspektywy, w niecodziennym otoczeniu i nastrojowej aurze. Odtąd muzyka żeglarska nie musi być kojarzona tylko z zabawą w tawernie, alkoholem i niespokojnym duchem tych, którzy śpiewają i o których się śpiewa: Rubin 2005 był szczególną żeglarską modlitwą, która rozbrzmiewała z jasnogórskiego wzgórza. Klasztorna wieża stała się latarnią, która poprowadziła zagubionych bezpiecznym kursem wśród życiowych mielizn. I mam nadzieję, że w przyszłym roku na "pokład" częstochowskiej nawy takich "zagubionych" duszyczek
przybędzie jeszcze więcej.
Opole
Autor cytowanych fragmentów poezji - K. I. Gałczyński; autorstwo zdjęć - Agnieszka Zawadzka. Dziękując serdecznie za informacje komentarze, Autorka wprowadziła sugerowane uzupełnienia 28 lipca 2005 (01:32)
Zobacz też relację o. Stanisław Tomonia klikając TUTAJ
Informację wprowadził(a): Paweł "Synchro" Jędrzejko - godz. 1:31, 28 lipiec 2005, wyświetlono: 146 razy
| gośc |
wysłano: 19:1,27 lipiec 2005
Zapomnieliście o Dreake oni też grali i z tego co się orientuje to właśnie oni mieli największy wkład w organizacje "Rubinu". Nie podoba mi się ten artukuł pisała to chyba osoba nie będąca na miejscu i która chyba za dużo o nim nie wie. Ale nie ma wątpliwoście że musi być kontynułowany. Pozdrawiam
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| jachu |
wysłano: 19:43,27 lipiec 2005
no to kontynułuj, synchro :o)
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Paweł "Synchro" Jędrzejko |
wysłano: 19:52,27 lipiec 2005 |
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Paweł "Synchro" Jędrzejko |
wysłano: 19:55,27 lipiec 2005 |
| Odpowiedz na ten komentarz |
| gośc |
wysłano: 20:15,27 lipiec 2005
Grał jeszcze Flesz Creep (sory nie wiem jak sie pisze dokładnie) i w jednym utworze jeszcze był zespół 4 na keje i Gdańska Formacja Szantowa, i mamy komplet :))) Nie chodzi o to ale było tak mało zespołów że w ramach podziękowania można by wszystkich wymienić. Eh ci dziennikarze :-) Pozdrawiam
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Jacek Pytel |
wysłano: 23:10,27 lipiec 2005
Jeśli ktoś zamieszcza zdjęcie zespołu (tu: Wojtek na fletach z
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Jacek Pytel |
wysłano: 23:12,27 lipiec 2005
Powinno być: Wojtek na fletach z Drake"a
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| KAMiL |
wysłano: 11:37,28 lipiec 2005
Przeczytałem właśnie relację o. Tomonia, który także wymienia tylko niektóre zespoły biorące udział w Rubinie. Oczywiście o Drake'u, Flash Creep, Gdańskiej także nie wspomina.
W zwiazku z tymi dwoma relacjami i komentarzami nasunęły mi się dwa pytania:
1. Czy przypadkiem Agnieszko nie czerpałaś informacji o zespołach z tego źródła?
2. Czy relację o. Tomonia Gość także skomentuje "ach ci dziennikarze"?
Pozdrawiam wszystkich i brawa za czujność Szantymaniacy!
PS. Moja relacja z "Rubinu 2005" jak tylko dotrą do mnie zdjęcia :)
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| gośc |
wysłano: 11:48,28 lipiec 2005
Och Kamilku słoneczko ty moje :-) pisząc to nie miałem na myśli nic złego. Poprostu tak mi się tylko wydawało że jak sie coś pisze to warto by wiedzieć o czym się pisze bo tak to robi się z tego Brukowiec :-) Księżom trzeba wybaczyć oni się za bardzo na szantach nie znają a już napewno na zespołach więc dla nich to wszytko jedno ale my maniacy powinniśmy być sprawiedliwsi :-) Całuje gorąco!!
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Agnieszka Zawadzka |
wysłano: 19:3,28 lipiec 2005
Słowa krytyki jeszcze nikomu nie zaszkodziły, dlatego też dziękuję za wszelkie uwagi i przepraszam za niedociągnięcia w tekście.
Jednocześnie prosiłabym o troszeczkę wyrozumiałości, gdyż początki (w moim przypadku dziennikarsko-fotoreporterskie) dla nikogo nie są łatwe i generalnie poprzez błędy czy właśnie takie niedociągnięcia można wzbogacić swoją wiedzę
i doświadczenia.
Natomiast istnieje coś takiego jak "etyka dziennikarska", gdzie plagiat czyjegoś tekstu jest niemile widziany, dlatego też nie uprawiałam tej formy pisarstwa, kiedy powstawał powyższy artykuł. Ale dzięki komentarzowi Kamila pokusiłam się, aby zerknąć do tekstu o. Tomonia.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję.
|
| Odpowiedz na ten komentarz |