Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Nowiny

s/y Stary pokonał Przejście Północno-Zachodnie !!! :-)

Dzisiaj w nocy otrzymałem od Jacka Wacławskiego smsa o tresci:

(...) Maciuś serdeczne pozdrowienia dla Szantymaniaków z Nome. W Beringu spełniły się marzenia North West Passage i jeszcze jedno... zaręczyliśmy się

(...) ...

Dzisiaj w nocy otrzymałem od Jacka Wacławskiego smsa o tresci:

(...) Maciuś serdeczne pozdrowienia dla Szantymaniaków z Nome. W Beringu spełniły się marzenia North West Passage i jeszcze jedno... zaręczyliśmy się (...)

 

Uśmiechnąłem się i oczy napełniły mi się łzami. Pół nocy siedziałem na GoogleEarth i gapiłem się na trasę "rejsu marzeń". Trzej kapitanowie  Jacek Wacławski, Dominik Bac, Sławek Skalmierskioraz ich załoga Konstanty Kulik, Agnieszka Strużyk, Tomek Szewczyk spełnili MOJE marzenie... I choć już wiem, że nie uda mi się obejrzeć wszystkich filmów, nie przeczytam wszystkich książek, nie popłyne do każdego zakątka kuli ziemskiej - zapewne nawet nie stanę stopą na wszystkich ulicach mojego miasta... ale jedno wiem na pewno potrafię marzyć i w tych marzeniach będę wszędzie tam gdzie popłyną moi przyjaciele i będę się cieszył z ich sukcesów jakby to były moje sukcesy, będę się martwił ich kłopotoami jakby to były moje kłopoty i czekał... aż wrócą i znów będziemy razem kląc, śmiać się i płakać.

 

Dziekuję Wam za przełamanie kolejnego lodu, dziekuję Wam za wiarę w to,  że marzenia można i TRZEBA SPEŁNIAĆ! Dziękuje że spróbowaliscie chociaż raz... Nord Westowe Przejście Zdobyć... Chcę opłynąć ten świat dookoła - teraz wierzę w to bardziej niż kiedykolwiek - dzięki Wam! Musze tylko jeszcze troszkę poczekać :-)

Sssciskam

Macieyco

***

Poczytajcie tekst zapożyczony ze strony www.amundsen.pl

 

Wpłynięciem na wody Pacyfiku przez Cieśninę Beringa 19 września 2006 r., o godz. 13.00 czasu polskiego (19 września 2006 r. o godz. 03.00 czasu lokalnego), załoga jachtu s/y "Stary" zamknęła symboliczną bramę Przejścia Północno-Zachodniego, stając się - ze średnią wieku 25 lat - najmłodszą załogą w historii podbojów tego jednego z najtrudniejszych szlaków żeglarskich. Burta w burtę ze "Starym" Przejście pokonał inny polski jacht - s/y "Nekton". Tym samym, s/y "Stary" i s/y "Nekton" są pierwszymi polskimi jachtami, które przepłynęły legendarną trasę Northwest Passage.

 

Odtworzenie pierwotnej trasy Przejścia Północno-Zachodniego w setną rocznicę jej pierwszego pokonania przez Roalda Amundsena - norweskiego polarnika i badacza - rozpoczęto wypłynięciem uczestników QNT Northwest Passage Jubilee Voyage 2006 z Grenlandii w dniu 15 sierpnia 2006 r.

Od Grenlandii, "Staremu" towarzyszył też drugi jacht polski - s/y "Nekton" z kpt. Tadeuszem Natankiem na czele polonijnej załogi z Kanady, która również za cel obrała pokonanie Przejścia. Obie załogi przepłynęły drogę z Atlantyku na Pacyfik, wspierając się wzajemnie. Wspólny sukces obu załóg uwieńczony został poprzez symboliczne przejście burta w burtę "Starego" i "Nektona" przez Point Barrow - najdalej na północ wysunięty punkt Stanów Zjednoczonych, który oznaczał pożegnanie lodów Arktyki. Dalej, droga obu jachtów prowadziła na południe przez Morze Czukockie, kończąc zasadniczą część wyprawy na Cieśninie Beringa.

 

"Ostatni etap z Point Hope do Cieśniny Beringa był dla nas bardzo trudny. Wcześniej walczyliśmy z lodami, teraz z wiatrem. Prognozy niestety sprawdziły się i przez większość drogi mieliśmy silne wiatry z północy i wysoką falę. Nie dość tego, awaria sterociągu, a później autopilota, którą mieliśmy przed Point Hope nie były możliwe do usunięcia i musieliśmy sterować ręcznie. Jesteśmy wykończeni" - relacjonuje Sławek Skalmierski, kapitan zamykający zasadniczy etap wyprawy.

 

Podążając śladami Roalda Amundsena, uczestnicy QNT Northwest Passage Jubilee Voyage 2006 odbyli szereg wypadów eksploracyjnych, m. in. wspinali się w niedostępnych regionach górskich na Grenlandii, odbyli loty na paralotni nad lodami Arktyki, czy odwiedzili osadę wielorybników na Cross Island, a także nurkowali na "Maud" - wraku statku norweskiego odkrywcy. Podczas sześciotygodniowej wyprawy został zrealizowany film dokumentalny "W poszukiwaniu legendy", który ma przybliżyć losy Amundsena poprzez pryzmat współczesnej ekspedycji.

 

"Przejście drogi północno-zachodniej w jednym sezonie i tak szybkim czasie jest ogromnym sukcesem. Świadczy o doskonałym przygotowaniu i determinacji załogi, by do końca wykorzystać sprzyjające warunki" - komentuje sukces wyprawy kpt. Wojciech Jacobson, który wraz kpt. Januszem Kurbielem i kpt. Ludomirem Mączką, w latach 1985-88, pokonał Przejście na jachcie "Vagabond II", jako jeden z pierwszych Polaków.

 

"Śledziłem na bieżąco i przeżywałem emocjonalnie postępy wyprawy. Podziwiam, że w programie znaleźli jeszcze czas na wspinaczkę, nurkowanie i paralotnię. Serdecznie im wszystkim gratuluję. Alpiniści wiedzą, że zejście ze szczytu jest równie niebezpieczne jak wspinaczka. Życzę im, by ich żegluga powrotna z północnego szczytu przez Morze Beringa i Pacyfik była bezpieczna i szczęśliwa" - dodaje Jacobson.

 

Obecnie załoga "Starego" przebywa w porcie Nome na Alasce, gdzie po wielogodzinnej wyczerpującej żegludze w ciężkich warunkach pogodowych, zacumowała jacht i przeszła odprawę amerykańską. Po krótkim, trzydniowym odpoczynku ruszą w dalszą drogę przez wyspy Aleuckie do portu Dutch Harbor, a następnie - do odległego o 1500 Mm - Vancouver.

 

Jubileuszowe pokonanie Przejścia Północno-Zachodniego zamyka zasadniczy etap wyprawy załogi "Starego". Nie kończy jednak wyprawy QNT Northwest Passage Jubilee Voyage 2006, której celem jest opłynięcie Ameryki Północnej. W Vancouver zaczynie się kolejny etap ekspedycji. Tym razem, w drodze do Miami, załoga młodych żeglarzy będzie eksplorować zamieszkany przez Indian Kuna archipelag San Blas i przepłynie Kanał Panamski, by wpłynąć do Kolumbii przez - zwany "biegunem dżungli" - Przesmyk Darien. Z kolei w Kolumbii żeglarze będą poznawać najwyższe na świecie nadmorskie pasmo górskie - Sierra Nevada de Santa Marta.

 

Teskt oryginalny znajduje się tutaj...

Zdjęcia pochodzą z galerii www.amundsen.pl

Ostatnie zdjęcie to zrzyut ekranowy pochodzi z programu www.GoogleEarth.com

***

Materiały ze strony www.amundesen.pl są wykorzystywane za wiedzą i zgodą załogi s/y Stary oraz autorów zdjęć. Cytat: "Maciuś bierz i wykorzystuj k...wa co chcesz! :-)"

 

Informację wprowadził(a): Maciej "YenJCo" Jędrzejko - godz. 9:51, 23 wrzesień 2006, wyświetlono: 248 razy

Patrycja

wysłano: 21:29,24 wrzesień 2006

To wspaniałe, kiedy ludzie realizują swoje marzenia i to w tak młodym wieku...Naprawde podziwiam, zazdroszcze i jeszcze raz podziwiam. A kto się zaręczył ?
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 20:37,25 wrzesień 2006

Jacen po wyprawie na Horn napisał ksiażkę DROGA MARZEŃ... niebawem powinna pojawić się w sklepach - tam jest wszystko wyjaśnione :-) Nie chciałbym zdradzać :-) Dla Jacka i Agnieszki zaręczyny mają wymiar ludzki :-) dla mnie wielowymiarowy i jacek o tym wie :-) posłuchaj bananowej Arktyki Sssciskam Macieyco
Odpowiedz na ten komentarz
Patrycja

wysłano: 22:57,25 wrzesień 2006

Dopiero raczkuję w szantowych klimatach dlatego nie posiadam jeszcze Waszych płyt ale Arktyka pojawi się u mnie w pierwszej kolejności ;). Fascynujące jest dla mnie to jak ludzie potrafią pięknie żyć i mieć tego pełną świadoość i to mimo tak niewielu wiosen...Wiesz, w tak krótkim czasie tyle doświadczeń i wrażeń - wspaniałe musi być to uczucie spełnienia... Kupię tę książkę. Pozdrawiam Cię serdecznie Patrycja
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 0:18,26 wrzesień 2006

Miałem zaszczyt czytać ją już kilka miesięcy temu, jak tylko Jacek poukładał swoje pamiętniki z podróży w sensowną całość. Zauroczyła mnie. Rżałem jak kon (sorry konik;-) i na przemian ryczałem jak bóbr. Opis sceny tańczącego przed dziobem wieloryba, który wyskakuje nad tafle wody robiąc tzw "świeczkę" wyrywa serce z piersi... a to tylko jedna ze stron w książce... Nie wiem czy wiecie, ale Jacek organizując Cape HornAntarctica Expedition miał 21 lat... i to nie było w czasach przedpotopowych tylko w XXI ... 3 lata temu... 2003. Dzisiaj jest tylko o 3 lata starszy... ma 24 lata, poszedł za ciosem. Ten człowiek ma ogień w sobie... płonie i rozpala innych, a jednocześnie... ma tak nieprawdopodobny spokój w sobie, że można się od niego uczyć bycia kapitanem. Miałem tę okazję na rejsie do Sztokholmu w zeszłym roku, kiedy byłem jego zastepcą na "Bryzie H" To prawdziwy Kapitan (student medycyny nota bene) - z wielkim umysłem, rozumem, sercem i bez pięści, krzyku, kompleksów i bata. Był najmłodszy na pokładzie wiekiem i tytułem :-) Płynęliśmy w "Rejs Kardiochirurgów" ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu na Kongres Kardiologiczny w Sztokholmie. Słynny Profesor Marian Zębala był na pokładzie II oficerem. Stężenie docentów i doktorów na metr kwadratowy przekraczało wszelkie dopuszczalne normy i nikt... nigdy nie zakwestionował decyzji Kapitana. To wówczas właśnie, cumując przy Muzeum Vasa po raz pierwszy zobaczyłem prezentację Jacka i jego niesamowitą opowieść o Morzu i Ludziach... wyswietlaną na żaglu :-) na pokładzie "Bryzy H". Od razu zapytałem Jacka czy zechce pokazać swoją opowieść na ZĘZIE... Usmiechnał sie tylko i powiedział... "hmm... będę musiał przesunąć wypłynięcie Starego na North West Passage o jakiś tydzień... ok będę" hehe wariat. :-) Trudno opisać co czuliśmy kiedy Jacek pokazywał filmy robione podczas lotu na paraglajtach, którymi latali w Peru pomiędzy wiezowcami... kiedy wspinali sie na wulkany, kiedy zobaczyli pierwsza góre lodową pod Antarktydą... kiedy po 40 dniach w morzu dopływali pod Valparaiso... i to wszystko Jacek zapisał w książce... to i wiele więcej :-) On po prostu płonie... i cholernie zalezy mi żeby Was rozpalił tak jak mnie. Pokazał mi, że pracować na zawał można naprawdę przyjemniej niz ja to dotychczas robiłem ;-). Pokazał mi - byc może nie wiedzac o tym, że życie dorosłego czlowieka, który zapomniał o marzeniach... da się odmienić i... skurczybyk odmienił moje życie. I choc nigdy nie brakowało mi sensu w życiu - to bez wątpienia nabrało ono nowego smaku, choć... nie odbyło sie to bez bólu i łez... Ból był zwiazany z poczuciem upływajacego czasu... niewykorzystanych we wczesnej młodosci mozliwosci. Gdybym mógł powtórzyć zycie to zrobiłbym przerwe (dziekankę) po 3 roku studiów i popłynał... po marzenia. Ale życia już nie powtórze...dziekanki nie wziąłem. Pogodziłem się z tym ze nie opłynę juz Hornu... przestałem marzyć... zatopiłem sie w codzienności przerywanej niekiedy kolorowymi swiatłami sceny. A teraz... znów MARZĘ!!! że opłynę ten świat dookoła bo nie ma rzeczy niemozliwych jesli się cięzko pracuje, uparcie dąży do spełniania marzen i nie poddaje kiedy życie daje pstryka w sam srodek nosa Dzieki Jackowi i jego szalonym wydawałoby się - a jednak jak racjonalnym - pomysłom spojrzałem na swój swiat z dystansu, którego cholernie mi brakowało przez ostatnie lata. I jest mi lepiej z tym :-)
Odpowiedz na ten komentarz
Patrycja

wysłano: 21:17,27 wrzesień 2006

Dzisiejszego popołudnia wybrałam się do leżącej nieopodal mojego miejsca pracy małej księgarni w której zamówiłam u "Pani Krysi" DROGĘ MARZEŃ, zamykając tym samym I etap mojej wyprawy do mam nadzieję wspaniałej przygody jaką będzie lektura ksiązki. Ciekawam bardzo ...
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI