Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Nowiny

XX "Szanty we Wrocławiu" NA ŻYWO: The Dubliners na zakończenie

Koncert legendarnych The Dubliners zakończył XX Spotkania z Piosenką Żeglarską i Muzyką Folk "Szanty we Wrocławiu". Przed wielkim finałem miały miejsce jeszcze dwa koncerty: dziecięcy - w wykonaniu grupy Zejman & Garkumpel oraz koncert szanty ...

Koncert legendarnych The Dubliners zakończył XX Spotkania z Piosenką Żeglarską i Muzyką Folk "Szanty we Wrocławiu". Przed wielkim finałem miały miejsce jeszcze dwa koncerty: dziecięcy - w wykonaniu grupy Zejman & Garkumpel oraz koncert szanty klasycznej.

Stare Dzwony tym razem niemal wyłącznie tradycyjnie. Qftry - mając więcej czasu niż w Krakowie - również z instrumentami (Newfoundland Sailor, Saltpetre Shanty). Ryczące Dwudziestki już chyba na stałe włączyły Hog-Eye Mana do repertuaru koncertowego - czekamy na kolejne utwory z nowej płyty. Cztery Refy uczciły swój 20 występ na XX festiwalu pieśnią na cześć szefa - Krzysztofa Jakubczaka, czyli Wypij za mnie łyk. Kolejny raz zaskoczyli Sąsiedzi. Większość zespołów swe krakowskie premiery prezentuje we Wrocławiu - wciąż jako nowości. A tu po pieśni Bóg w nas kolejne dwie nowości: szanty W ładowni mrok i Fire Down Below. Bardzo udany koncert zakończył zespół Banana Boat.

Supportem Dublinersów - choć prowadzący Wojciech Ossowski wolał unikać tego określenia - była grupa Carrantuohill, która wystąpiła z towarzyszeniem grupy tanecznej Reelandia i wokalistki Katarzyny Sobek. Aż wreszcie na scenie pojawili się wiekowi Irlandczycy.

W dwugodzinnym koncercie usłyszeliśmy utwory znane i na naszej scenie szantowej: Black Velvet Band, South Australia, Irish Rover, Whisky in the Jar czy Wild Rover. Było sporo instrumentalnego folku - co najmniej trzy utwory znane z repertuaru Czterech Refów. Największe brawa zebrał chyba bandżysta Barney McKenna, o głosie przypominającym nieco Stana Hugilla. Zaśpiewał on m.in. wzruszającą balladę I Wish I Had Someone to Love Me.

I tak zakończył się festiwal wrocławski - impreza duża, barwna i ciekawa, na którą na pewno przyjadę za rok.

 

* * *

 

Sobota we Wrocławiu to natłok szantowych wrażeń. Zaczęło się już o godzinie 11:00 w klubie "Łykend", gdzie odbył się konkurs.

Ostatecznie wystartowało w nim 14 podmiotów wykonawczych (nie dojechał zespół Grogers - a szkoda, bo mógł "namieszać" w końcowym werdykcie). Wyniki ogłoszono podczas koncertu nocnego. I tak I miejsce zajął murowany faworyt - grupa Morże Być. Dało się słyszeć głosy, że kapela ta nie powinna już w ogóle startować w konkursach, jako zbyt profesjonalna i utytułowana. II miejsce dla Indygo - dziewczęta z Gliwic udanie zrewanżowały się za porażkę w ubiegłym roku. III miejsce ex aequo dla NorFolk i Pomysłów Znalezionych w Trawie. Krakowianie wypadli chyba nieco poniżej oczekiwań, zaś wrocławski zespół - wywodzący się z kręgów piosenki studenckiej - dopiero drugi raz pokazał się w konkursie piosenki żeglarskiej. Już w grudniu w Poznaniu był tuż za podium, przyszedł czas na pierwszy sukces.

W jury zasiedli: Waldemar Mieczkowski (przewodniczący), Renata Aleksanderek, Wojciech Harmansa, Maciej Jędrzejko, Ireneusz Wójcicki.

 

Szybki przejazd do Wytwórni Filmów Fabularnych, gdzie o 15:00 rozpoczynał się koncert "Okrągły jubileusz Jurka Porębskiego".

Było to nieco inne wydarzenie niż podobny koncert tydzień temu na "Shanties". Hołdy Jurkowi oddawali głównie soliści: m.in. Waldemar Mieczkowski, Henryk Czekała, Roman Roczeń, a także członkowie zespołów Betty BlueEKT Gdynia i oczywiście Stare Dzwony. Po koncercie swój czas miała także publiczność - "Poręba" zasiadł przed sceną na bujanym fotelu i odbierał należne mu hołdy oraz moc serdecznych życzeń.

 

Koncert nocny można uznać niemal za kulminację wrocławskiego festiwalu. Wypełniona po brzegi hala Wytwórni, a na scenie zespoły znane, lubiane, ale też i mniej może jeszcze popularne, za to naprawdę znakomite.

Wiele epizodów z tego koncertu wartych było zapamiętania. Już pierwszy występ Zejmana & Garkumpla obfitował w niespodzianki, jak choćby występ skąpo odzianych pań w strojach "karaibskich". Nowe piosenki pokazał zespół Za Horyzontem, stare przeboje - Ryczące Dwudziestki, Mechanicy Shanty. Ze szczególnym zainteresowaniem wysłuchałem występu "nowych" na wrocławskiej scenie grup. Rewelacyjnie wypadła Formacja. Nawet znane utwory wypadły świeżo - zmiany rytmu, tempa, brzmienie kontrabasu i dud - prawdziwa folkowa uczta. Nie inaczej było podczas występu Pchnąć w Tę Łódź Jeża. Obawiałem się chłodnej reakcji masowej publiczności - widziałem zaskoczenie i zainteresowanie na twarzach. Jeszcze chwila zabawy z Banana Boat i finałowy występ Smugglersów. Oni zawsze dobrze brzmią na tej sali. Mimo sporego już odpływu widzów (dochodziła 2:00 w nocy), najbardziej zagorzali fani bawili się pod sceną jak na wielkim koncercie rockowym.

Dziś finał festiwalu - koncert szanty klasycznej oraz koncert legendarnych The Dubliners!

 

* * *

 

Jubileuszowe, dwudzieste "Szanty we Wrocławiu" wystartowały! Inauguracja w czwartek, w składzie wrocławskim, w pubach "Łykend" i "Liverpool", zaś w piątek - jubileuszowy koncert Orkiestry Samanta.

Wrocławska formacja skończyła właśnie 10 lat. Trzeba przyznać, że urodziny miała efektowne. Piątkowy koncert mógł się muzycznie podobać mniej lub bardziej, jednak znudzić nie mógł nikogo. Na scenie bardzo dużo się działo - brawa dla reżyserów!

Jubilaci pokazali się na scenie początkowo we frakach i marynarkach, jak na święto przystało. Towarzyszyli im byli członkowie zespołu, a także przyjaciele, z którymi los zetknął ich na muzycznej drodze. Były więc wspólne występy - "Alex", "Zielak", Alina i Radek towarzyszyli - w różnych konfiguracjach - niemal każdemu z zaproszonych na urodziny gości. Ci rewanżowali się wykonywaniem piosenek z repertuaru "Samanty".

Mordewind zaśpiewał więc o portowych dziewczynach, Banana Boat - o skrzypkach. Maciek Jędrzejko dał nawet próbkę swoich świeżo nabytych umiejętności gry na tym instrumencie! Dziewczęta z Ellorien wykonały Irlandzki taniec. Utwór ten wykonał również zespół Yank Shippers, który pokazał się w nowym składzie. Mietek Folk zagrał Wiało i Ocean, choć tekstów piosenek za dobrze nie pamiętał... Zaskoczyły Prawdziwe Perły - głównie kabaretowo-reagge'ową wersją szlagieru Victory. Jeszcze EKT Gdynia i... wielki finał. A w nim Orkiestra Samanta i Les Dieses - razem, osobno, ale zawsze pełni folkowego żywiołu.

 

Foto: Paweł NOWAK

Informację wprowadził(a): Michał Nowak - godz. 16:11, 2 marzec 2009, wyświetlono: 822 razy

Grzywa

wysłano: 14:40,1 marzec 2009

Gdyby nie wygrali, to byłby cud. Świetna muzyka, świetne teksty Ignaca (moim zdaniem najlepszy tekściarz w tym nurcie), ogólnie profesjonalizm w każdym calu. Co tu gadać, konkursy z Ich udziałem są nieciekawe, bo z góry wiadomo kto wygra.:)) Pozdrawiam i życzę samych sukcesów. Grzywa.
Odpowiedz na ten komentarz
Dżordżia

wysłano: 22:22,1 marzec 2009

nie dane nam było wyskoczyć na występy dla "masowej" publiczności, ale dzięki za koncerty dla jednego widza! /laureatom i nie tylko/ :D ekipa z Hostelu Cinema /w szczególności recepcjonistka, która nie krzyczy:) /
Odpowiedz na ten komentarz
placek

wysłano: 23:6,1 marzec 2009

A to czemu z góry wiadomo? Dlaczego odmawiasz z góry pozostałym zespołom konkursowym szans w starciu na scenie? A takie szanse na pewno istniały - poziom konkursu był wyjątkowo wysoki i werdykt mógł być różny...
Odpowiedz na ten komentarz
Martin

wysłano: 23:27,1 marzec 2009

Niektóre teksty pisane są z dołączonymi znakami np. :))
Odpowiedz na ten komentarz
Makenzen

wysłano: 23:56,1 marzec 2009

Moje najszczersze gratulacje dla MORŻE BYĆ-ów!!! I dla Pomysłów znalezionych w trawie!!! Wasz poznański występ wspominam jako bardzo sympatyczny :-)
Odpowiedz na ten komentarz
Grzywa

wysłano: 3:25,2 marzec 2009

wszystko i tak obraca się wokół "Morże Być". I to nie jest przypadek, zauważyłeś?:)) Postawiłem na Nich 100 zł, a wygrałem 10 000, dzięki takim, jak Ty, którzy nie mieli pewności. Ja miałem....:)) Proponuję pojednawczego całusa w usta rozwarte w szantowym zaśpiewie. Pozdrawiam, Grzywa z Bielańskiego Lasu.:))
Odpowiedz na ten komentarz
@lf

wysłano: 23:16,2 marzec 2009

Żebym dobrze zrozumiał: Ignac jest lepszy w pisaniu tekstów od Koryckiego, Porębskiego, Muzaja... Nie powinno się nawet tak żartować...
Odpowiedz na ten komentarz
jachu

wysłano: 23:36,2 marzec 2009

@lf napisał: Żebym dobrze zrozumiał: Ignac jest lepszy w pisaniu tekstów od Koryckiego, Porębskiego, Muzaja... Nie powinno się nawet tak żartować... Bardzo lubię teksty tych trzech Panów, a szczególnie Muzaja, ale Ignac też ma dar do pisania równie dobrych piosenek. 'Najlepszy' to pewnie przesada, ale to samo tyczy się tego 'żartowania'.
Odpowiedz na ten komentarz
Bartosz/Gęsty/Turzyński

wysłano: 2:22,3 marzec 2009

Na łamach Szantymaniaka pragnę podziękować organizatorom za wspaniałe przyjęcie mnie i mojej grupy. To że zajęliśmy 3-ecie, miejsce wynikało nie tylko z tego że wypadliśmy słabiej niż umiemy ale także z faktu że jesteśmy formacją kontrowersyjną a nasza muzyka jest trudna i wiele osób uważa ją za nieszantową. Przyjechaliśmy trochę pużno i nie mogliśmy się nagłośnić odpowiednio stąd drobne wpadki. Nie staram się usprawiedliwiać bo złej baletnicy itd. Obiecujemy że na następny raz pokażemy lepszą klasę. Jeszcze raz, w imieniu zespołu, dziękuję wszystkim. P.s. koncert Dublinersów wart każde pieniądze.
Odpowiedz na ten komentarz
Grzywa

wysłano: 2:40,3 marzec 2009

A Ty kochaj Porębskiego. Obaj mamy prawo do własnego zdania. Andrzej Korycki też jest ok, ale Ignac bardziej do mnie przemawia. Krótko: "Morże Być" aj lawju lub iś libe dih:)), albo żetę.:)) Rozumiesz, czy nie? Jestem fanem "Morże Być" i w związku z tym nie ja mam przechlapane.:)) Ignac, wybacz.
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI