Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Nowiny

XXVIII "Shanties" NA ŻYWO!

Festiwal "Shanties" zakończony! Urodzinowa feta Jurka Porębskiego i ciekawy koncert finałowy były godnym zwieńczeniem czterodniowej imprezy.

Benefis "Poręby" był głównie wydarzeniem towarzyskim, ale i pod względem artystycznym działo się niemało. Na scenie

...

Festiwal "Shanties" zakończony! Urodzinowa feta Jurka Porębskiego i ciekawy koncert finałowy były godnym zwieńczeniem czterodniowej imprezy.

Benefis "Poręby" był głównie wydarzeniem towarzyskim, ale i pod względem artystycznym działo się niemało. Na scenie pojawiali się przyjaciele jubilata, by śpiewać mu okolicznościowe przeróbki jego utworów, ale i swoje rzeczy dedykowane właśnie jemu.

Rozpoczął Zejman & Garkumpel: piosenki Mój anioł oraz nieco kabaretowa Szanta leśna, śpiewana ze wsparciem Wojciecha Dudzińskiego i Marka Szurawskiego, były takie, jak i cały ten koncert - trochę zadumy, trochę kabaretu. W tym klimacie pozostały występy Klangu (śliczne stroje galowe), Andrzeja Koryckiego i Dominiki Żukowskiej oraz oczywiście Starych Dzwonów, a szczególnie ich żeńskiego alter ego - formacji Stare Dzwonnice.

Zanim jednak na scenie pojawił się zespół Jurka, miały miejsce dwa ciekawe wydarzenia.

Anna Sojka w latach 80. ubiegłego stulecia była znaną postacią polskich scen szantowych. Jej powrót z Szarą muszelką oraz Keją był dla mnie wydarzeniem. Podobnie jak koncert Formacji. Nowy projekt Krzysztofa Jurkiewicza i Jacka Jakubowskiego, niezbyt szczęśliwie wtłoczony w ramy tego koncertu, wypadł - moim skromnym zdaniem - rewelacyjnie. Niesamowita wersja Ballady o Botany Bay, dedykacja dla "Poręby" - Żeglarzem być oraz Noce na oceanie to zapewne dopiero przedsmak wrażeń, jakich dostarczy nam Formacja.

 

Tuż po zakończeniu tego koncertu w kuluarach żywo komentowany był werdykt jury. Wielki triumf Qftrów, które zdobyły Grand Prix oraz nagrodę im. Stana Hugilla za wierność szancie klasycznej. Wśród nagrodzonych znaleźli się jeszcze m.in. Andrzej Korycki, Mirosław Kowalewski, Cztery Refy i Simon Spalding, Brasy.

 

"Dziękuję Ci, Oceanie" - taki tytuł nosił koncert finałowy, prowadzony przez Jerzego Ozaista. Swoiste podsumowanie festiwalu, czyli "Shanties" w pigułce.

Kolejny raz było więc głośno i skocznie (Orkiestra Samanta & Les Dieses, EKT Gdynia), nieco spokojniej (Groms Plass), tradycyjnie (Cztery Refy, Simon Spalding) oraz szantowo w wersji "silesian" (Tonam & Synowie, Prawdziwe Perły).

Szersza relacja z festiwalu pojawi się wkrótce...

 

* * *

 

Po spokojnych, balladowo-klasycznych koncertach festiwal "Shanties" w Krakowie zdecydowanie przyspieszył. Koncert pieśni kubryku i koncert współczesnej piosenki żeglarskiej były prezentacją nieco innej muzyki, niż dotychczas.

"Dni mijają i tygodnie" - to hasło stało się dla reżyserujących ten koncert Banana Boat okazją do cofnięcia w czasie. Każdy z wykonawców połączył teraźniejszość z przeszłością. Tonam & Synowie zaśpiewali m.in. Brzeg Nowej Szkocji i - znów nieco przearanżowany - Trud i znój. Było trochę premier - Cztery Refy zaprezentowały aż dwie: Rybacy z Grimsby Town oraz nietypowy dla nich, prościutki utwór W morzu w sobotnią noc. Był też wspólny występ z Simonem Spaldingiem. Dwie premiery także w wykonaniu Sąsiadów. Flash Creep tym razem w czwórkę, bez Czarka Sztendela. Na koniec kolejny zwariowany pomysł Bananów, którzy pojawili się na scenie... w pieluchach, by zaprosić na scenę dzieci i zaśpiewać z nimi Zęzę. Finisz należał do dwóch znakomitych szantymenów: Simon Spalding poprowadził Rolling Down to Old Maui, zaś Jerzy Rogacki - Pożegnanie Liverpoolu.

 

"Sztorm przy Georgii"- koncert prowadzony przez Wojciecha Harmansę i Michała Gramatykę - rozpoczął się od mocnego uderzenia. Punk-folkowa norweska formacja Greenland Whalefishers zagrała muzykę prostą, głośną i żywiołową - jak to punk. Szaleństwo wzbudziły szczególnie znane utwory: The Wild Rover i South Australia.

Bez zaskoczeń EKT Gdynia, no, chyba że za takie uznać brak bisu, mimo głośnych żądań publiczności. Ciekawie wypadli debiutanci na scenie "Shanties" - miejscowa grupa NorFolk. Zejman & Garkumpel przed bisową Samanthą zagrał nowy utwór - Mój anioł. Po porcji nowości Smugglers tym razem grali utwory starsze. Koncert zakończył wspólny występ Orkiestry Samanta i Les Dieses.

Dziś zakończenie festiwalu - benefis Jurka Porębskiego oraz koncert finałowy, prowadzony przez Jerzego Ozaista.

 

* * *

 

Festiwal "Shanties" osiągnął półmetek. Piątkowe koncerty szanty klasycznej oraz nocny były naprawdę ciekawe - wynagrodziły lekki niedosyt, jaki pozostał po czwartkowej inauguracji.

Koncert szanty klasycznej (tegoroczny tytuł: "Znów popłynę na morze") zawsze był bardzo mocnym punktem krakowskiej imprezy. Nie inaczej było tym razem - mimo iż mniej więcej od połowy koncertu szanty zaczęły ustępować pola innym rodzajom muzycznej twórczości z morzem w tle.

Zdecydowanie szantowy był występ Brasów. Dwa utwory z płyty "Rolling Home" (Hilo Johnny Brown oraz Shiny Oh), kilka znanych, acz rzadziej ostatnio słyszanych na polskich scenach (Emma, Emma czy Lowlands, Lowlands, Lowlands Low). Po nich na scenę wyszedł Simon Spalding. Po 11 latach nieobecności publiczność krakowska powitała go huraganowymi brawami (pewnie stałoby się tak i bez prośby prowadzącego Andrzeja Grzeli). Śpiewany z akompaniamentem skrzypiec, mało znany w Polsce utwór Rambling Sailor, znany dla odmiany z polskiej wersji Mechaników Shanty Pump Ship, wiązanka melodii instrumentalnych oraz zaśpiewany w duecie z "Qnią" Weldon zdecydowanie zaostrzyły apetyt na dłuższy występ Simona w kolejnych dniach festiwalu.

Nie zawiodły Qftry, zgodnie z konwencją koncertu zaśpiewały wyłącznie szanty. Wyłamały się z niej z kolei Prawdziwe Perły - Faraon, Malcolm O'Brien, Fiddler's Green, Long Journey Home - to nowe folkowe oblicze Pereł.

Potem szanty słyszeliśmy coraz rzadziej. Stare Dzwony zagrały wprawdzie dość tradycyjne rzeczy, ale już Klang w repertuarze ma głównie przedwojenne polskie pieśni marynistyczne oraz kilka folkowych. W finale Ryczącym Dwudziestkom towarzyszyli dwaj goście - Steinar Rosenberg i Dag Rinker Henriksen z norweskiego Risor Shantychoir (wspólne Hog Eye Man oraz It's Our Sailing Time).

 

Wyjątkowo efektowna była pierwsza godzina koncertu nocnego. Marek Szurawski i Sławomir Klupś wykorzystali tu materiały filmowe ze swojego programu telewizyjnego "Opowieści wiatru i morza", wzbogacili opowieściami o dawnych odkrywcach, piratach i innych bohaterach świata ludzi morza. Była i "żywa scenografia", na scenie pojawiali się piraci, łapacze, panny z sailortown...

Było też kilka znakomitych i nietypowych wykonań znanych utworów. Szczególnie zapadł mi w pamięć Press-gang w wykonaniu Grzegorza Tyszkiewicza z grupą Banana Boat. Aż szkoda, że "GooRoo" nie śpiewa raczej szant klasycznych.

Jako że hasłem przewodnim koncertu były "Jubileusze, jubileusze...", na scenie pojawiali się kolejno: Jerzy Porębski, Waldemar Mieczkowski, wspomniani już Banana Boat (pierwszy pełny występ w szóstkę - z Piotrem Wiśniewskim - oraz premiera: Ballada Thorvaldssona). Końcówka była już zdecydowanie folk-rockowa: Smugglers w Krakowie zagrali w większości utwory z powstającej właśnie płyty, zaś Orkiestra Samanta - także ze świeżo wydanego krążka "Sztorm".

Dziś wieczorem kolejne koncerty: o 17:00 koncert pieśni kubryku, prowadzony przez Banana Boat. O 22:00 "Doktor" i "Muzyk" zapraszają na koncert współczesnej piosenki żeglarskiej.

 

* * *

 

W czwartek 19 lutego, niemal punktualnie o 19:00 mistrz ceremonii Jerzy Porębski otworzył kolejny festiwal "Shanties" w Krakowie. Nadkomplet publiczności w "Rotundzie" przybył na pierwszy koncert - nazwany przez organizatorów koncertem wspomnień, choć może właściwszą nazwą byłaby "żeglarska kraina łagodności".

Wystąpili głównie soliści: "Porębie" towarzyszył jego amerykański przyjaciel Patrick Lee, z którym wykonali specyficzną polsko-angielską wersję ballady Grytviken. Ryszard Muzaj po "programie obowiązkowym" (m.in. Gdyński port, Emeryt) zaprezentował nieco kabaretu (utwór Biełaja Omega).

"Wspomnienia" były traktowane dość umownie: Andrzej Korycki i Dominika Żukowska zaśpiewali Plasterek cytryny i ja, Grzegorz Tyszkiewicz niezbyt jeszcze ograne Moje Mazury oraz Rejs na północny Pacyfik. Choć oczywiście nie brakowało starych przebojów, także w wykonaniu Waldemara Mieczkowskiego czy Pawła Orkisza i Piotra Zadrożnego z zespołem (nieśmiertelne Przechyły).

Najciekawszym momentem tego koncertu był w mojej opinii występ Flash Creep (w składzie pięcioosobowym). Przede wszystkim ze względu na premierowe utwory: Smutna opowieść i Opętany morzem. Interesujący był też występ norweskiej kapeli Groms Plass, która po raz czwarty przyjechała na "Shanties". Nie zabrakło oczywiście polskich akcentów.

Dziś kolejne atrakcje: koncert szanty klasycznej i "jubileuszowy" koncert nocny.

Informację wprowadził(a): Michał Nowak - godz. 11:44, 22 luty 2009, wyświetlono: 786 razy

Taclem

wysłano: 8:45,21 luty 2009

W temacie newsów zdecydowanie przegrywamy z Szanty24 :-)
Odpowiedz na ten komentarz
Michał Gramatyka

wysłano: 13:53,22 luty 2009

Tacku, przy całym szacunku do Twojej osoby, uważam, że nie powinieneś publicznie kalać szantymaniaka - własnego gniazda. Michał na festiwalu jest sam, robi co może, wrzuca informacje na bieżąco. I mam do niego za to wielki szacunek. Pozdrawiam
Odpowiedz na ten komentarz
Dziadek Władek

wysłano: 22:3,22 luty 2009

Czytam relację od chwili wstawienia pierwszej daty - i pierwszych słów. Może i racja - po co się "rozdrabniać" i pisać ją z każdej "odsłony" - jak wystarczy dopisywać, modyfikować. Może tylko trzeba było zaznaczyć, że bedzie to "płynna", uzupełniana na bieżąca, w miatę czasu i siły, relacja. Uśmiechnąłem się widząc, jak zdjęcie BRASÓW spłynęło w miejsce, które mu się należy:-) Jakoś się zdziwiłem, czytając początek i widząc go jeszcze przed relacją z koncertu, który w tym artykule miiał się dopiero odbyć - i odbył:-) Zadziwił mnie Doktor - nie gani się nikogo za powiedzenie prawdy. Jestem "niezrzeszony" - i czytam obydwa portale. Na portalu Szantymaniaka jednak pisza chyba tylko i wyłącznie "wolontariusze" - dla nas i za darmo.
Odpowiedz na ten komentarz
Dziadek Władek

wysłano: 22:10,22 luty 2009

Brak możliwości edycji - a chciałbym jeszcze cos "dopisać". Pisze Doktor: „Michał na festiwalu jest sam, robi co może, wrzuca informacje na bieżąco. I mam do niego za to wielki szacunek.” Ja też – bo robi to zupełnie bezinteresownie – ot, za darmo. A mówią, że to pieniądz rządzi światem….
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 11:53,23 luty 2009

Dziękuję wszystkim za SHANTIES 2009. Gratuluję reżyserii przesympatycznego koncertu piątkowego JOLI i SŁAWKOWI KLUPSIOM z zespołu ATLANTYDA. Porębie gratuluję... PRZYJACIÓŁ! Koncert Jubileuszowy był wspaniały. Okraszony doskonale przygotowanym kabaretowym występem STARYCH DZWONNIC, które podczas Jubileuszu Jurka Porębskiego rozbawiły i wzruszyły do łez chyba całą widownie. Macie rację Szanowne Damy Polskiej Szanty JUREK PORĘBSKI JEST NASZYM DOBREM NARODOWYM !!! Gratuluję organizatorom wspaniałego pomysłu na prezent dla Jerzego w formie występu hejnalisty oraz zabytkowej krakowskiej trąbki - mnie się oczy spociły jak to zobaczyłem. Cieszę się ze mogłem w tym uczestniczyć od strony widowni. Wspaniałe, wzruszające wydarzenie. Oj takich koncertów się nie zapomina nigdy! :-) Gratuluję QFTROM, które jak zwykle pokazały klasę i zdobyły najwyższe laury. Właśnie odsłuchuję po raz kolejnych ich płyty. Rewelacja. Czapka do ziemi Panowie. Do zobaczenia za tydzien na Szantach we Wrocławiu ! Sssciskam Yen
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 11:57,23 luty 2009

Drogi Tacku. Szanuję wolność słowa i Ciebie jak mało kogo. Jednak tym razem nie pogratuluję Ci tego komentarza. Natomiast traktuje go jak deklarację z Twojej strony że podczas "Szant pod Żurawiem 2009" pokażesz nam jak należy "wygrywać z innymi portalami". Gdyby Ci się jednak nie udało wygrać - zupełnie wystarczy jesli będziemy mogli lczyć na Ciebie - tak jak na Michała Nowaka podczas Shanties. Ok? Portal Szanty24 zapowiadał od dawna relacjonowanie Shanties na żywo. Po co się powielać? Co mieliśmy i komu udowadniać? Ekipa reporterów spod znaku 24 wywiązała się w 250%. Znakomita robota panowie i panie! Gratuluję. Czytałem wszystko mimo, że tam byłem. Polecam Wam te relacje. (www.szanty24.pl). MN - dzieki za to, że się poświęciłeś i zrobiłes znakomitą robotę - miły prezent ze swojej pracy dla Szantymaniaka. Proponuję zebyś teraz wyedytował artykuł i przeformatował artykuł zgodnie z chronologią - od czwartku do niedzieli, bo faktycznie dzisiaj juz dziwnie czyta się go od tyłu :-) *** Jeśli ktoś jeszcze nie rozumie, że im więcej wszystkie portale będą pisać o szantach tym lepiej dla całego naszego srodowiska - to niech patrzy troszkę dalej do przodu. Kto nie widzi niech przetrze oczy. NIE KONKURUJEMY ZE SOBĄ kto lepszy szybszy i bardziej trendy, dżezzi i cool! Fajne jest to, że mobilizujemy się wzajemnie i pozytywnie ale ważniejsze jest to, że "patrzymy w tym samym kierunku", z dwóch nieco odmiennych perspektyw. Dzięki temu opisywane obiekty są lepiej oswietlone i bardziej wyraziste. Nie wiem jak wy ale ja osobiście nieznoszę wyścigów, nie kręcą mnie regaty, zdecydowanie wolę duże wspólne wyprawy. Jeśli ktoś chce być w załodze regatowej - niech tam szuka swojego miejsca. Jak szukam ludzi gotowych na bardzo długą i dobrą wyprawę dookoła świata. Którym nie przeszkadza przejście North West Passage s/y Starego burta w burtę z s/y Nektonem. Dla mnie prawdziwe ŻEGLARSTWO to właśnie wyprawy do celu i odkrywanie nieznanych sobie lądów. Tak mam zamiar traktować bratniego szanty24 i kazdy inny portal szantowy w przyszłości. Zatem zapowiadam, że żadnych wyścigów nie będzie Jak ktoś lubi wyścigi niech sobie włączy Eurosport. Redakcja Szantymaniaka skupiła się na papierowym Szantymaniaku a redakcja Szanty24 - specjalista od niusów - zrobiła to co zadeklarowała i spisała się celująco. Ku chwale szant! Sssciskam yen
Odpowiedz na ten komentarz
KAMiL

wysłano: 12:2,23 luty 2009

Amen...
Odpowiedz na ten komentarz
Taclem

wysłano: 12:29,23 luty 2009

Panowie, doskonale rozumiem Wasze reakcje i w sumie jestem zadowolony, że tak jednomyślnie reagujecie. Ale... Jeżeli mamy dwa działające prężnie portale, to nawet jeśli przyjmiemy, że się w jakiś sposób uzupełniają, to nie możemy powiedzieć że nie konkurują. Oczywiście że konkurują, choć jasne jest, że się nie zwalczają. Choćby sam fakt różnego spojrzenia na pewne sprawy już daje pole do konkurowania, choćby w opiniach na te same tematy. Mój komentarz wziął się stąd, że patrząc na tytuł "XXVIII "Shanties" NA ŻYWO!" miałem nadzieję na taką właśnie konkurencyjno-uzupełniającą relację. Uważam, że gdyby Michał Nowak takową napisał, pewnie byłaby nieco odmienna w ocenach i właśnie na Jego spojrzenie liczyłem. Tymczasem w momencie kiedy artykuł był udostępniony w pierwszej wersji, był właściwie tylko samym wstępem, niejako omówieniem programu. W tym kontekście zupełnie nie przystawał do tego co zapowiadał tytuł. Obecnie tekst się rozrósł i można się zastanawiać czego się czepiam. Dlatego zaznaczam, że komentarz dotyczy pierwszej informacji. Maćku, Twoja reakcja wpisuje się w niesławną serię "A u was biją murzynów". Chyba nie ma sensu iść w tą stronę, prawda? Bo jeszcze chwila, a jakiś muzyk w odpowiedzi na recenzje odpisze: "Zagraj se pan lepiej". A tego nie chcemy, prawda?
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 14:52,23 luty 2009

Skoro to był cytat do wstępu, a nie do artykułu to w ogóle nie bardzo jest o czym mówić. A na przyszłość warto pamiętać że: "Słowa znaczą, niedomówienia szkodzą szczególnie te wypowiedziane publicznie." EOT. Sssciskam yen
Odpowiedz na ten komentarz
rosz

wysłano: 13:19,26 luty 2009

Skąd wzięto "takich" speców do światła?. Z uporem maniaka walili po oczach widzów, jakby chcieli spacyfikować widownię - czegoś takiego dawno nie doświadczyłem!
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI